„Do domu zabrała tylko jedno…”: Ta historia łamie serce

Historia małżeństwa Mummów z Australii łamie serce. Sarah (34 l.) i Dean (35 l.) stracili czworo dzieci, na które bardzo czekali.

Sarah pierwszy raz zaszła w ciążę w 2012 r. W 5. miesiącu urodziła Sophie. Dziewczynka prawie od razu zmarła. U Sarah zdiagnozowano niewydolność szyjki macicy – powikłanie, które może doprowadzić do poronienia lub przedwczesnego porodu.

Pół roku później Australijka znowu była w ciąży. Lekarze próbowali powstrzymać przedwczesny poród, ale im się to nie udało. Henry przyszedł na świat w 7. miesiącu.

Złapał infekcję. Był za słaby na to, żeby ją zwalczyć. Zmarł w ramionach mamy dziewięć dni później.

Kiedy urodził się Alfie (3 l.), Sarah i Dean nie kupili nawet żadnych ubranek. – Żyliśmy z tygodnia na tydzień. Nie potrafiliśmy uwierzyć, że się udało, aż przyjechał z nami do domu – powiedział Dean.

Dwa lata po urodzeniu Alfiego Sarah odkryła, że znowu jest w ciąży – z bliźniętami. Ella i Grace urodziły się w 5. miesiącu.

– Poród był szczególnie trudny, prawie straciliśmy Sarah. Grace przeżyła 25 minut. Spędziła je w ramionach mamy. Ella zmarła w czasie porodu – mówi Dean.

– To potworne: znosić ból porodu, wiedząc, że twoje dziecko i tak nie będzie żyło. Wiedzieć, że gdy skończy się poród, nie będzie płaczu dziecka. Tylko cisza – mówi Sarah.

– Mamy pięcioro dzieci i wszystkie je kochamy – dodaje.

1

.

2

.

3

.

4

.

5

.

6

.

7

.

Share