„Energetycy prawie zabrali mojego męża”: ledwo udało mu się uratować

Dla niektórych ludzi napoje energetyczne to jedyny sposób, aby przetrwać dzień. Większość jednak nie zdaje sobie sprawy, że kofeina i cukry zawarte w tych napojach negatywnie wpływają na organizm.

W kwietniu nastolatek z Południowej Karoliny umarł nagle z powodu przedawkowania kofeiny zawartej w energetykach.

Teraz mężczyzna imieniem Austin ma sporo szczęścia, że po wielomiesięcznym i regularnym wspomaganiu się napojami energetycznymi nie skończył podobnie. Jego życie zmieniło się jednak na zawsze.

Jego żona, Brianna, niedawno podzieliła się poruszającą historią tego, jak jej świat niemal całkowicie się rozpadł.

Sara Enders, fotograf z Kalifornii opublikowała również szereg zdjęć, które dokumentują codzienną walkę rodziny w trakcie hospitalizacji Austina.

Świeżo upieczona mama odważnie opowiedziała o tym, jak napoje energetyczne niemal nie zabrały jej męża i jak wygląda ich życie obecnie.

„Witam, nazywam się Brianna, a to jest moja historia …

Miłość to nie małe rzeczy. To nie są rozmowy telefoniczne, daty, czy nawet wspomnienia. Miłość jest świadomością, że ​poświęcisz rzeczy, które nawet nie wiedziałeś, że możesz poświęcić. Miłość jest bezinteresowna.

Czy kiedykolwiek odczułeś wstrząs swojego życia? Czy byłeś kiedyś dotknięty tak wielkim emocjonalnym zamieszaniem, że wszystko wokół ciebie stało się rozmyte i wstrząśnięte?

Nie możesz się poruszać, nie umiesz myśleć, nie potrafisz nawet reagować. Ja doświadczyłam czegoś, o czym nigdy nie myślałam, że będę musiała przeżyć.

Tej nocy nie wyobrażałam sobie, że cały mój świat został zniszczony w ciągu kilku godzin.

Ciągle pamiętam moją teściową, budzącą mnie rano. – Austin miał wypadek – powiedziała.

Po dwóch godzinach jazdy do szpitala dowiedziałam się, że mój mąż, ojciec mojego dziecka, osoba, w której jestem głęboko zakochana, miała krwotok mózgu. Czemu?

Lekarze stwierdzili (po uruchomieniu ekranu toksykologicznego i wykluczeniu narkotyków), że to okropne zdarzenie spowodowane było niedawnym nadmiernym spożyciem napoju energetycznego (nawykiem, jaki zbudował, gdy zaczął pracować ciężej i dłużej.)

Po męczących 5 godzinach oczekiwania, zobaczyliśmy go. Ale podczas gdy wszyscy skupili się na prawie nierozpoznawalnej twarzy połączonej z różnego rodzaju maszynami i tubami, wszystko, co ja widziałam, to jego rodzice.

Zobaczyłam światło opuszczające oczy matki, gdy widziała, jak ​​jej nieruchomy syn leży na tym szpitalnym łóżku. Widziałam, jak jego ojciec płacze, kiedy obejmuje żonę.

Nie wiedzieli, czy życie, które wspólnie stworzyli, kiedyś się obudzi.

Patrząc na nich – moja rodzina rozbiła się i pękła … to najgorsze uczucie, jakie kiedykolwiek miałam.

W ciągu następnych kilku tygodni nastąpiły udary, napady padaczkowe, obrzęki i inne rzeczy, na które nie byliśmy przygotowani.

Były chwile, że siedziałam przy łóżku szpitalnym, po prostu modląc się, ale wiedziałam, że nigdy się nie poddam. Niezależnie od tego, co by się działo, będę zawsze przy nim.

Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu, zastanawiając się, czy przeżyje, czy może zostanie nam zabrany, wróciliśmy do domu.

Nadszedł też czas porodu.

To było takie trudne. Planowałam, że Austin stanie się częścią tej wielkiej chwili. Będzie obok mnie. Będzie trzymał za rękę. Przetnie pępowinę. Będzie tam, aby powitać naszego syna na świecie. Nie czułam się dobrze…

Jednak wydarzył się cud, kiedy urodziłam nasze dziecko. Austin obudził się. Wcześniej myślałam o nim każdego dnia. Płakałam, patrząc na moje dziecko, wyglądające tak samo jak jego tata.

Wiedziałam, że muszę zobaczyć Austina. Musiałam mu powiedzieć, że nasze dziecko jest tutaj. Powiedzieć mu, jak bardzo go potrzebujemy.

Po niecałych dwóch miesiącach nasz syn wreszcie spotkał się z tatą. To był dzień, w którym moje serce odzyskało trochę szczęścia.

Wkrótce potem wróciliśmy do domu. Nasze życie nie jest normalne. Są wizyty lekarzy i szpitale. Ale jesteśmy tutaj razem i walczymy.

Codziennie budzę się, aby zadbać o naszego pięknego małego chłopca i mojego męża. Robię posiłki i przeprowadzam rehabilitację. Pomagam mu z higieną osobistą.

Pomagam mu chodzić. Pomagam mu w każdym aspekcie jego życia. Jest ciężko, jestem zmęczona, ale szczęśliwa, że Austin żyje.

On nie jest już tym samym człowiekiem, w którym się zakochałam, ale nadal idziemy dalej, walczymy, aby odzyskał zdrowie. Aby jego życie było lepsze. Pewnego dnia tam dotrzemy.

Do tego czasu nigdy z niego nie zrezygnuję, bo miłość jest bezinteresowna. Kocham go nad życie.”

Źródło: polubione.com

Share