Służby sprawdzają miejsca, w których może przebywać 5-letni Dawid Żukowski. Przeczesano już tysiące hektarów

– Ciągle mamy nadzieję, że odnajdziemy 5-letniego Dawida żywego. Nadzieja umiera ostatnia – powiedziała szefowa MSWiA Elżbieta Witek.

Dawid Żukowski zaginął 10 lipca w Grodzisku Mazowieckim. Wciąż nie wiadomo, gdzie jest chłopczyk. Dziecka szukają policjanci, strażacy i żołnierze. Służby sprawdzają miejsca, w których może przebywać 5-letni Dawid Żukowski. Przeczesano już tysiące hektarów.

Dawida Żukowskiego szukają policjanci z Polski i Niemiec. Funkcjonariusze z Drezna wykorzystują w akcji specjalnie wyszkolone psy. Nawet po miesiącu mogą one wykryć zapach zaginionego.

W działaniach uczestniczy kilkaset osób. Służby w dzień i w nocy sprawdzają miejsca, w których może przebywać 5-latek.

– Sprawdziliśmy tysiąc hektarów i miejsca najbardziej prawdopodobne. Dzisiaj od rana jesteśmy wspierani przez straż pożarną państwową i ochotniczą, jak również przez Wojska Obrony Terytorialnej(…). To pozwala przyspieszyć nasze działania i jednocześnie pozwolić na szybsze znalezienie Dawida – powiedział w piątek PAP kom. Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej policji.

Gdzie prowadzone są poszukiwania?

Funkcjonariusze sprawdzają teren od osiedla Łąki – gdzie odnaleziono samochód Pawła Ż. do oddalonego o około 3 kilometry miejsca, w którym zginął mężczyzna, czyli do torów w pobliżu ulicy 1 maja w Grodzisku Mazowieckim. – Ten teren był wczoraj sprawdzany, ale nie został sprawdzony w całości. Dzisiaj kontynuujemy działania – mówił w piątek kom. Marczak.

– Sprawdzamy wszystkie miejsca, w których mógł przebywać ojciec od godz. 17:00 do 20:52, czyli do godziny, w której otrzymaliśmy informację, że doszło do targnięcia się na życie mężczyzny.

W tych miejscach analizujemy czas i możliwości pobytu – jak długo on trwał, jakie czynności mogły zostać wykonane – i to na podstawie tych ustaleń tworzymy różnego rodzaju hipotezy – dodał.

Mundurowi sprawdzają m.in. teren torowiska oraz od węzła Konotopa do Grodziska Mazowieckiego. Podobno na tym odcinku widziano samochód ojca 5-letniego Dawida Żukowskiego. Żołnierze 6. Mazowieckiej Brygady Terytorialnej, strażacy i policjanci przeszukiwali 50-metrowy pas przy autostradzie A2 w okolicach węzła. Sprawdzany jest także teren przy Górce Spotterskiej.

Policjanci apelują, by osoby, które w środę, 10 lipca pomiędzy godziną 17 a 21 przejeżdżały odcinkiem z Grodziska Mazowieckiego do warszawskiego Okęcia przejrzały nagrania z kamer samochodowych.Poprosili, by zwrócili oni uwagę na szarą skodę fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9.

Samochód – na miejscu pasażera od strony kierowcy – miał na szybie zasłonę przeciwsłoneczną z logo Zygzaka McQuinna, czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”.

Zaginięcie 5-latka z Grodziska Mazowieckiego

Dawid Żukowski zaginął w środę, 10 lipca. Około godziny 17 ojciec – Paweł zabrał go z domu w Grodzisku Mazowieckim. Miał zawieźć syna do matki w Warszawie.

Małżonkowie nie mieszkali ze sobą od około miesiąca. Mężczyzna odjechał wraz z dzieckiem szarą skodą fabią o nr rejestracyjnym WGM 01K9. Policja przekazała, że mogli udać się w stronę Okęcia, by popatrzeć na lądujące i startujące samoloty.

Około godziny 20:52 policjanci dostali informację, że ojciec chłopca – Paweł Ż. nie żyje. 32-latek zginął pod kołami pociągu relacji Skierniewice-Warszawa. Jego ciało odnaleziono na torach w Grodzisku Mazowieckim. Wszystko wskazuje na to, że było to samobójstwo.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, mężczyzna przed śmiercią skontaktował się z matką Dawida Żukowskiego i przekazał jej, że „już nigdy nie zobaczy syna”.

Samochód, którym podróżował Paweł Ż. policjanci odkryli na osiedlu Łąki w Grodzisku Mazowieckim, około trzech kilometrów od miejsca jego śmierci. Dotąd nie udało się jednak odnaleźć 5-letniego Dawidka Żukowskiego.

Dawidek Żukowski ma 110 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę i jasne włosy jasne, zaczesane na prawo. Chłopiec był ubrany w szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie jeansy oraz niebieskie trampki z obrazkami Zygzaka McQueena.

Co wiadomo o rodzinie?

Tragiczna śmierć Pawła Ż. i zaginięcie 5-letniego Dawida to ogromny cios dla rodziny mężczyzny – repatriantów z Kazachstanu. Mężczyzna pracował jako menadżer ds. eksportu w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu.

Wiadomo, że był bardzo przywiązany do synka. Z relacji sąsiadów wyłania się obraz troskliwego, opiekuńczego i kochającego ojca.

Osobom, które go znają trudno uwierzyć, że byłby zdolny skrzywdzić chłopca. Wierzą, że jedynie gdzieś go ukrył. Dr Jerzy Pobocha w rozmowie z Fakt24 przedstawił hipotezę wedle, której 32-latek mógł chcieć zemścić się na żonie. W ich związku od jakiegoś czasu się nie układało.

Od około miesiąca małżonkowie mieszkali osobno. Kilka dni przed tragedią, pełnomocnik kobiety poinformował prokuraturę, że 32-latek stosował wobec jego klientki przemoc.

9 lipca doniesienie przekazano policji. Paweł Ż. zachował jednak pełne prawa do opieki nad synem. Jak nieoficjalnie dowiedział się Onet, 32-latek zmagał się z problemami finansowymi i upodobaniem do hazardu.

Share