Włosy stają dęba : „Matka nie miała pojęcia, że wpycha dziecko w ręce diabła”

24-letni Mateusz K. z Gorzowa Wielkopolskiego (woj. lubuskie) brutalnie zgwałcił, a następnie uwięził w wersalce 9-letnią Sarę, córkę znajomej.

Prokurator właśnie rozszerzył mężczyźnie zarzuty o usiłowanie zabójstwa dziewczynki. 24-latkowi grozi teraz dożywocie.

Czyny, jakich dopuścił się 24-letni Mateusz K., powodują, że włosy stają dęba. 18 maja znajoma mężczyzny zostawiła mu pod opieką swoją dziewięcioletnią córkę Sarę. Kobieta zaufała K., wierzyła, że z nim dziewczynka będzie bezpieczna.

Nie miała pojęcia, że wpycha dziecko w ręce diabła. Pod nieobecność matki Mateusz K. brutalnie zgwałcił Sarę, a następnie zakneblował ją, związał i uwięził w wersalce.

Gdy 19 maja mama dziewczynki przyszła po córkę, Mateusz K. kłamał jej w żywe oczy, że Sara uciekła mu podczas spaceru. Na szczęście w tę historię nie uwierzył 14-letni brat dziewczynki. Razem z kolegą wrócił do domu K. i zza drzwi usłyszał niepokojące odgłosy. O sprawie powiadomił policję.

Mateusz K. został zatrzymany kilka godzin później. Usłyszał zarzuty zgwałcenia osoby małoletniej oraz jej przetrzymywania. K. przyznał się do zarzucanych mu czynów i przebywa obecnie w areszcie.

Rozszerzenie zarzutów

W piątek 12 lipca rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Roman Witkowski poinformował o rozszerzeniu zarzutów Mateuszowi K. Do poprzednich dołożono usiłowanie zabójstwa 9-letniej Sary.

– Podstawą do uzupełnienia zarzutów były zeznania małoletniej oraz opinia biegłego anatomopatologa stwierdzająca, że sposób działania podejrzanego związany ze skrępowaniem dziecka i zakneblowaniem oraz zamknięciem w wersalce i pozbawieniem dostępu do wody a także pożywienia stanowił bezpośrednie niebezpieczeństwo dla jego życia – mówi Witkowski.

Krzywdził już wcześniej

Biegli psychiatrzy i seksuolog mają ocenić czy Mateusz K. był poczytalny, dopuszczając się tych obrzydliwych czynów na 9-letniej Sarze.

Są bowiem podstawy, by sądzić, że 24-latek nie był w pełni władz umysłowych. Już w 2013 roku Mateusz K. odpowiadał za inne przestępstwo na tle seksualnym wobec małoletniego – miał pobić 7-latka i doprowadzić go do innej czynności seksualnej.

Wówczas jednak K. został uznany za niepoczytalnego, postępowanie umorzono, a mężczyzna trafił do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Łącznie w trzech różnych ośrodkach przebywał pięć lat.

Na wolność wyszedł w czerwcu 2018, gdyż biegli stwierdzili, że może on kontynuować terapię poza szpitalem psychiatrycznym.

.

.

.

.

.

Źródło: PAP

Share